Niepodjęta decyzja też jest decyzją

Są decyzje, których CEO bardzo długo nie chce dotknąć. Nie dlatego, że ich nie widzi.
Najczęściej dlatego, że dobrze wie, co się z nimi wiąże.

Konfrontacja. Zmiana. Zamknięcie czegoś, co już nie działa.
Przyjęcie, że obecny sposób prowadzenia firmy przestał wystarczać.

I wtedy zaczyna się odkładanie. „Wróćmy do tego później.”
„Potrzebuję jeszcze chwili.” „Muszę zebrać więcej danych.”

Z zewnątrz wygląda to rozsądnie. Przecież ostrożność w biznesie jest ważna. Tylko że organizacja bardzo szybko zaczyna czuć, które tematy są realnie prowadzone, a które wiszą w powietrzu, bo nikt nie chce ich naprawdę domknąć.

I właśnie wtedy firma zaczyna krążyć wokół problemów zamiast je rozwiązywać. Przez chwilę daje to jeszcze złudzenie kontroli. Można wierzyć, że sytuacja sama się wyklaruje albo że problem „nie jest jeszcze aż tak duży”.

Tyle że życie bardzo nie lubi pustki decyzyjnej. Więc po czasie decyzję zaczyna podejmować ktoś albo coś innego.

Klient, który odchodzi. Pracownik, który rezygnuje. Cashflow.
Kryzys, którego nie da się już ignorować.

I wtedy to nie jest już decyzja strategiczna. To jest decyzja podejmowana pod presją przetrwania.

Im dłużej CEO unika decyzji, tym mniej realnych możliwości zostaje.
Bo niepodjęta decyzja też jest decyzją. Zwykle dużo droższą.

Jeśli masz poczucie, że w Twojej firmie są tematy, które od dawna wracają… ale nigdy nie zostają naprawdę zamknięte to bardzo często nie jest problem wiedzy.

To jest moment, w którym decyzja czeka już zbyt długo.

Previous
Previous

Moment, w którym robienie więcej przestaje działać

Next
Next

Nie każda szybka reakcja CEO jest leadershipem