Chaos nie jest problemem operacyjnym
W pewnym momencie w firmie zaczyna pojawiać się wrażenie, że coś się nie spina. Procesy wymagają poprawy, zespoły nie dowożą tak, jak powinny, marketing traci spójność, a sprzedaż raz działa, a raz nie. Wszystko wskazuje na to, że problem leży w operacjach, więc naturalną reakcją jest próba uporządkowania właśnie tego poziomu.
Zaczynają się zmiany w działaniach, poprawianie komunikacji, układanie procesów, czasem również zmiany w zespole. I bardzo często przez chwilę to działa — pojawia się poczucie, że sytuacja wraca pod kontrolę.
Tylko że po czasie te same napięcia zaczynają wracać. Nie dlatego, że coś zostało źle wdrożone. Dlatego, że chaos bardzo rzadko zaczyna się w operacjach.
On zaczyna się wcześniej — w decyzjach, które nie zostały podjęte.
Kiedy kierunek nie jest jasno nazwany, organizacja nie przestaje działać. Zaczyna działać w trybie interpretacji. Każdy zespół rozumie strategię trochę inaczej, każdy ustawia swoje priorytety i próbuje dopasować się do czegoś, co nie zostało jednoznacznie określone.
Z zewnątrz wygląda to jak brak spójności. W praktyce jest to brak decyzji.
I właśnie dlatego zmiany na poziomie operacyjnym tak rzadko przynoszą trwały efekt. Porządkują to, co widać na powierzchni, ale nie dotykają miejsca, z którego ten chaos wynika.
A to miejsce jest zawsze to samo. Decyzje, które powinny nadać kierunek i które zostały odłożone.
Chaos nie jest problemem operacyjnym.
Jest efektem braku decyzji.
Jeśli masz poczucie, że w Twojej firmie dużo się dzieje, a mimo to coś nie układa się tak, jak powinno to bardzo często nie jest kwestia działań.
To jest moment, żeby zobaczyć, które decyzje nadal czekają.