Q2 dobiega końca.I wielu CEO zaraz wyjedzie na wakacje …
Q2 dobiega końca. I wielu CEO zaraz wyjedzie na wakacje z laptopem, którego „na pewno nie będzie otwierać” 😅☀️
Ale zanim odpalisz: Aperola, Slacka z plaży i nowy „mały projekt AI”, który przypadkiem wpadł Ci do głowy w drodze na lotnisko… warto zrobić sobie jeden bardzo uczciwy rachunek sumienia founderowego 😉
Na początku roku większość firm miała:
plany, cele, strategie, wizje i to słynne: „ten rok będzie przełomowy.”
A teraz, zupełnie szczerze: czy firma naprawdę poszła do przodu… czy wszyscy byli po prostu bardzo zajęci?
Bo to nie zawsze jest to samo. Ile rzeczy, które miały być:
„tymczasowe”, „na chwilę”, „tylko do ogarnięcia teraz”… ciągnie się już od miesięcy?
Ile decyzji dalej wisi w powietrzu, bo:
„nie było kiedy usiąść”,
„najpierw trzeba dowieźć bieżączkę”,
„wrócimy do tego po wakacjach”?
Ile razy firma zmieniała kierunek, bo pojawił się:
nowy pomysł, nowe narzędzie, nowe AI, albo nowy „przełomowy koncept”, który miał wszystko uprościć?
A potem nagle okazuje się, że:
Slack płonie, zespół jest zmęczony, marketing robi 47 rzeczy naraz,
a CEO coraz częściej ma poczucie, że bardziej zarządza chaosem niż wzrostem.
I chyba właśnie to jest dziś najważniejsze pytanie: czy Ty jeszcze budujesz firmę…
czy już głównie utrzymujesz chaos, który powstał podczas jej wzrostu?
Bo bardzo często największym problemem biznesu nie jest brak potencjału.
Tylko brak momentu, w którym ktoś naprawdę siada i mówi: „sprawdźmy, co tu właściwie działa…
a co tylko wygląda jak rozwój.”
Nie każda firma potrzebuje dziś więcej działań.
Czasami potrzebuje zatrzymania, klarowności i kilku bardzo uczciwych decyzji.